czwartek, 1 lutego 2018

"Fallen Crest. Akademia" Tijan

Sięgając po „Akademię..” Tijan  przyznaje bez bicia, w ogóle nie znałam autorki. W takich chwilach oczywiście ratuje mnie LubimyCzytać.pl więc czym prędzej wpisałam w okienku jej mało mi znane nazwisko, by czegokolwiek się o niej dowiedzieć. No cóż o autorce brak informacji… ale pomyślałam, że skoro wydała już tak wiele powieści, a ich oceny wahają się dość wysoko, to zaryzykuję i ją przeczytam. Byłam pewna, że te wszystkie wysokie oceny o czymś świadczą. Co dostałam? Spójrzcie na opis :

Po rozwodzie rodziców Sam wprowadza się z mamą do domu jej nowego partnera. Wówczas do życia dziewczyny wkraczają synowie bogatego biznesmena. Logan i Mason Kade to przystojni młodzi mężczyźni, o których marzy każda dziewczyna z Fallen Crest. Samantha nie ma zamiaru być jedną z nich. Chociaż chodzą do innych szkół, dziewczyna codziennie spotyka braci w domu. Mimo że traktują ją z lekceważeniem, samotna Sam zdaje się tym nie przejmować. Nie dba o opinię braci Kade ani o rozwód rodziców.

Ale może to dobrze. Może lepiej nic nie czuć.



Przyznaję liczyłam na mocne New Adult, wiecie, takie z silnymi osobowościami, które mimo przeciwności losu podnoszą się i walczą o swoje… a dostałam?? Wow… nie wiem od czego zacząć… może od tego, że bardzo naciąganą i słabą historię, która nie dosyć, że mnie rozczarowała to nie wniosła w moje życie dosłownie nic. ZERO EMOCJI… przez pierwszych 200 stron myślałam, że dam jej szansę i może się rozkręci. Nie! Kolejne 200… Nadal nic… po prostu nie wierzę, że dałam się tak nabrać.

Cała historia toczy się wokół grupy pseudo „przyjaciół” z dwóch szkół średnich znajdujących się w mieście Fallen Crest. Uczniowie oczywiście rywalizują ze sobą na każdym kroku od sportu po imprezy. Miałam wrażenie, że cała książka opiera się na niedojrzałych i wymuszonych sytuacjach, które na celu miały wywoływać dramat i plotki. Przepraszam ale tak już mnie zaczynały śmieszyć ich chore akcje, że książkę musiałam odkładać, bo nie wierzyłam w głupotę tych dzieciaków. Dramat goni dramat, dialogi są płytsze niż kałuże na ulicy po letnim deszczyku… a bohaterowie bezbarwni i infantylni. Nie wierze, że przez prawie 500 stron jedyne czego się dowiedziałam to jak z „igły zrobić widły”.

Główna bohaterka Samantha irytowała mnie swoją apatią do każdego i wszystkiego. Zastanawiało mnie tylko czy szkolne życie właśnie w ten sposób teraz wygląda? Bo u niej to wyglądało mniej więcej tak: zajęcia do 15, po szkole 2-3 godziny biegała, bo wiecznie gdzieś uciekała, wieczorem impreza i rano na kacu powrót do szkoły. Serio? A gdzie jakaś nauka, normalne spotkania z przyjaciółmi, kolacje z rodziną? Miałam ochotę potrząsnąć bohaterką i powiedzieć „kobieto, marnujesz sobie życie!” ale nie… przepraszam, nie kobieto, powinnam powiedzieć dziewczyno, bo w książce mamy do czynienia z niepełnoletnimi nastolatkami.

Dobra może przesadzam? Może jednak nie. Wyrażam swoją opinię jako kobieta, która nie lubi „gimbazowych” dramatów i myślę, że książka powinna nosić w sobie ostrzeżenie „dla czytelników do 20 roku życia”… może wtedy moglibyśmy odróżnić dojrzałą literaturę New Adult z wątpliwej jakości powieścią dla młodzieży napisaną przez nieznaną autorkę.

To tyle… a podsumowując: książka jest nijaka i słaba. Daje jej 3 gwiazdki. Pierwsza dla NN autorki, którą jednak cenią czytelnicy... druga za dobry pomysł na książkę (niestety płytkie osobowości zabrały resztę gwiazdek) i trzecia dla Wydawnictwa za ogromną odwagę wydania tej serii…


3/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu




6 komentarzy:

  1. Krytyczna ocena. Dobrze, że przeczytałam, bo okładka by mnie kupiła... Piękne zdjęcie Kasiu! a poza tym recenzja trzyma poziom, szkoda, że książka nie...

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie wierzę. Napisałam taki długi komentarz i się skasował, bo mi internet uciekł :( W każdym razie szkoda, że cię książka rozczarowała. Ja na nią tyle czekałam, szczególnie że ma tyle tomów i wysokie oceny. Przeczytam na pewno, żeby się przekonać, ale dopiero za jakiś czas jak cały "szum" opadnie, i będę mogła od razu sięgnąć po kontynuację (jakby co) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się podobała. Przymknęłam oko na niedociągnięcia i jak zwykle kibicowałam facetowi którego nie wybrała ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba muszę sam sprawdzić czy faktycznie taka słabiutka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że nawet te trzy gwiazdki na 10 to stanowczo za dużo. Okropna męczyłam ją i męczyłam do końca miałam nadzieje że się rozkręci. No cóż mogłam poczekać, aż wy się wymęczycie ale chyba jednak lubię ryzyko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam dobre i duże chęci na przeczytanie Akademii, fajna okładka i promocja książki zachęcały do sięgnięcia po nią. Autorki nie znałam wcześniej. Zagłębiając się w recenzje Akademia miała coraz słabsze oceny, ale cóż zawsze warto przekonać się samemu... Jednak w moje ręce przed Akademią trafił Anti-stepbrother. Antybrat tej samej autorki i ciężko było mi dobrnąć do końca z przeczytaniem tej książki, a ponad 400 stron robi swoje. I po tej książce nie zdecydowałam się na przeczytanie Akademii... może kiedyś, ale aktualnie za duża kolejka lepszych książek do czytania.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Google+ Followers