wtorek, 11 grudnia 2018

"O pisaniu na chłodno" Remigiusz Mróz


O tym, że autor Remigiusz Mróz jest już znany chyba każdemu polskiemu czytelnikowi nie powinno nas dziwić. Ciekawić nas może jak to się stało, że w tak krótkim czasie, zaczęliśmy wszędzie widzieć i słyszeć o jego książkach? W najnowszej powieści „O pisaniu na chłodno” autor uchyla nam rąbka tajemnicy i piszę bez owijania w bawełnę jaką drogę przebył by być w tym miejscu, w którym się znajduje. A dodatkowo podaje wskazówki  i wrzuca nam na warsztat najważniejsze punkty jakie powinniśmy odhaczyć zasiadając do napisania własnej powieści.



Jestem świeżo po lekturze i na wstępie muszę powiedzieć dwie najważniejsze rzeczy, które aż cisną mi się na usta, by powiedzieć o nich głośno. Po pierwsze – Panie Remigiuszu jest Pan GENIALNY! Po drugie… skłamałabym gdybym nie dostała nowej energii, na dokończenie swoich powieści, które trzymam w przysłowiowej „szufladzie”. Aż mnie trzęsie od środka od nadmiaru pomysłów i to chyba największa zaleta tej książki. Czuje jakbym wróciła z motywacyjnego spotkania z coachem, który wrzucił mi do głowy milion pomysłów, później pokazał jak mam je uporządkować, by się nie pogubić… a na koniec dał jeszcze kopniaka na szczęście (oczywiście w pozytywnym słowa znaczeniu;)). 

Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza to autobiografia i krótki wstęp do obrazu jakim jest obecne życie pisarza. Jak od początku podkreśla, nie wyróżniał się na tle swoich rówieśników. Rzeczywiście czytając „smaczki” z życia prywatnego, przyciąga nas do siebie jego realność, dynamika rozwoju i zamiłowanie do literatury. Uderza też ogromna ilość czytanych książek. Jak sam twierdzi, trzeba być cały czas na bieżąco w wydawniczym świecie.

Druga część jest nastawiona typowo na warsztat. Jak możemy się domyślić, nie dostajemy gotowej recepty na książkę. Wskazówki, które podaje autor mogą nam pomóc w uporządkowaniu chaosu, który znajduje się w naszej głowie. Od A do Z, krok po kroku do momentu, gdy możemy napisać „KONIEC” i zdecydować co dalej z książką. Jednak droga do momentu, w którym zostanie wydana Nasza książka jest długa, żmudna i trzeba mieć ogromne pokłady wiary i cierpliwości.

Całość oceniam bardzo dobrze. Lekki i przejrzysty styl pisania sprawia, że książkę pochłaniamy w dwa wieczory. Czy się czegoś nauczyłam? Bez dwóch zdań.  Czy polecam? Oczywiście! Każdy kto chodź trochę myślał o napisaniu własnej historii znajdzie w tej książce wiele dobrych porad.




7/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu



piątek, 7 grudnia 2018

"Obietnica" Ewa Pirce


Gdy ujrzałam zapowiedź wydawnictwa z  „Obietnicą”, przyznaję się, że nie znałam autorki. Nie czytałam jej wcześniejszej książki, którą owszem znałam z opisu ale nie z treści. A ponieważ jestem czytelnikiem, który ceni polskich pisarzy, chętnie sięgnęłam po „Obietnicę”, bo oferowała sporo do odkrycia. Po wielu pozytywnych opiniach postanowiłam ją przeczytać zaraz po premierze i wyrobić sobie opinię. O czym jest książka?



Brian Wild złożył obietnicę. Zamierzał jej dotrzymać kosztem wszystkiego, co posiadał, włączając w to rodzinę. Motorem napędowym jego działań była zemsta. By wymierzyć sprawiedliwość, gotów był podjąć każde ryzyko. Jednak gdy przeznaczenie przejmuje pióro i zaczyna za nas pisać powieść w księdze zwanej życiem, nawet najbardziej misterny, układany latami plan może lec w gruzach. Bywa, że zostajemy pokonani jednym spojrzeniem. Zniewala nas jeden uśmiech, hipnotyzuje gest, niszczy słowo. Świat staje na głowie, a narzędzie zemsty okazuje się naszą zgubą.



Zaraz po jej skończeniu nie mogłam uwierzyć jak bardzo mi się podobała! Bałam się, że znajdę w niej schematy, bohaterów, których jest już na pęczki w podobnych literackich światach, że będę znała zagrywki o jakich czytałam w wielu książkach… ale gdzie! Tutaj był powiew świeżości! 

Fabuła mogłoby się zdawać, że będzie znana, bo On drań a Ona Bogu ducha winna dziewczyna, którą obrał sobie na cel... Motyw przewodni zemsty też już gdzieś o oczy się obijał... ale tutaj na prawdę przyznaje bardzo się wciągnęłam w historię. Może też brakowało mi takiej zagmatwanej relacji jaką stworzył Brian z Olivią. Byli jak dwa bieguny magnesu... raz przyciągali się i pragnęli... by za chwile odpychać i nienawidzić. To dziwne ale podobała mi się ich gra. Poza tym mimo tego, że Brian był okropny, zimny i chamski - to był wyrazisty i konsekwentny... no może nie do końca, ale nie o tym chce pisać. Książkę czyta się bardzo szybko, styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę połknęłam w dwa wieczory! 

"Słowa nie ranią fizycznie, ale zostawiają o wiele gorszy ślad. Są dotkliwsze, zadają rany, które nieustannie krwawią, a wywołany przez nie ból, nigdy nie łagodnieje."


A zakończenie!? Nosi mnie z nerwów ;) Już nie mogę się doczekać kontynuacji, bo książka nie kończy się na pierwszym tomie. Nie chce za bardzo opisywać treści, bo popsułabym Wam zabawę. Powiem tylko, że tajemnica, którą skrywa bohater jest bardzo intrygująca. Napięcie jest budowane stopniowo, więc z każdym rozdziałem jesteśmy coraz bardziej nakręceni by dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów. Są emocje, które może nie zwalają z nóg... ale mały dreszczyk gwarantowany! I najważniejsze! Książkę napisała młoda i utalentowana polska autorka. Po raz kolejny powtórzę, że doceniam polskich pisarzy! Cudze chwalicie, swego nie znacie...  A ta książka jest świetnie dopracowana i godna polecenia!

P.S. Na końcu książki znajdziecie cudowna playlistę, która umilała mi kilka wieczorów. Świetna sprawa! 


7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe


poniedziałek, 3 grudnia 2018

"Nigdy nie pozwolę ci odjeść" Katy Regnery

Pamiętacie Weterana? Bez wątpienia była to świetna i chwytająca za serce historia. Jednak ani autorka, ani wydawca nie spoczęli na laurach i mamy " Nigdy nie pozwolę Ci odejść" Tym razem to historia inspirowana baśnią "Jaś i Małgosia". Czy jest równie dobra jak Weteran?
Sprawdźmy.





W tej współczesnej wersji Jasia i Małgosi trzynastoletnie sieroty, Griselda i Holden, po trzech latach niewoli uciekają od porywacza i próbują przejść przez rzekę Shenandoah. Niestety, tylko jednemu z nich udaje się dotrzeć do bezpiecznego miejsca, a drugie zostaje w tyle. Dziesięć lat później chłopak Griseldy zabiera ją do podziemnego klubu, by obejrzeć nielegalne walki. Gdy Griselda nagle widzi na ringu Holdena, jej świat zostaje przewrócony do góry nogami.







Przeczytałam ją i muszę napisać recenzję, a nie wiem jak. Nie wiem jak mam ująć dla Was te wszystkie emocje jakie czuję, nie wiem jak przekazać Wam mój zachwyt nad tą książką. To emocjonujące arcydzieło, które mnie zachwyciło.  Ideał - tak ją mogę chyba określić bo wszystko co jest w niej znajdziecie takie dokładnie jest. Pomysł - idealny, styl i język - idealny, wątki - idealnie wyważone, zakończenie - idealne.






Ta powieść to miód na serce wszystkich romantyczek. Boże, co to za miłość.  Autorka zawarła w niej absolutnie wszystko to czego moja romantyczna dusza szuka w książkach - wspaniałe uczucie, cudowni bohaterowie, szokujące elementy historii, chwytający za serce dramat i czarne charaktery. Ubrała to w nieoczywiste wybory, które czytelnikowi łamią serce i sprawiają, że łzy lecą nie raz i nie dwa... Jest po prostu idealnie. Autorka pokazuje w niej ogromną moc uczucia bardzo młodych ludzi, ale robi to w sposób niezwykle dojrzały. Bohaterowie nie będą Was denerwować. Będziecie za to żyć każdym ich słowem, gestem.... Autorka ma niezwykły dar władania słowem. Piesze tak, że czułam miłość głównych bohaterów. Czułam ich żal, tęsknotę, rozdzierające serce emocje. Ta historia mną zawładnęła i mimo, że jestem parę dni po lekturze nie mogę wyzwolić swych myśli od tej opowieści.





Autorka genialnie połączyła dawną baśń ze współczesną historią. Zrobiła to w sposób mistrzowski, bo powiązanie widać, ale jest ono subtelne i delikatne, a stworzona historia jest oryginalna i dużo mroczniejsza.  Dramat w tej historii poraża ale nie jest niemożliwy i dlatego ta powieść jest tak przejmująca. Mogła się przydarzyć naprawdę. Nie jest odrealniona dlatego tak chwyta czytelnika za gardło. Ponownie to napiszę - to ideał. Idealnie wyważona, pięknie napisana, realna i chwytająca za serce. Nie ma niczego za dużo, niczego za mało - czysta perfekcja.
Musicie ją mieć by co jakiś czas sięgać po nią na nowo i cieszyć książką idealną.

Polecam
10/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe






piątek, 30 listopada 2018

"POKUTA" Max Czornyj


Po wstrząsających poprzednich dwóch tomach, nie mogło być inaczej by „Pokuta” Maxa Czornyja była absolutnym zaskoczeniem i jednocześnie zakończeniem serii o komisarzu Eryku Deryle.  To co się w niej działo, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. 



Po długim i zaskakująco przebiegłym działaniu Cztery Iks został złapany. Ale jakim zaskoczeniem dla policji okazuje się fakt, że mimo tego, iż sprawca siedzi w więzieniu nadal dochodzi do morderstw w Lublinie. Komisarz Deryło nie jest w stanie uwierzyć w obłąkanie sprawcy osadzonego w zakładzie, ale ten zaczyna z nim prowadzić chorą grę słów. Media huczą, zostają porwane kolejne osoby, a śledztwo raz posuwa się do przodu, raz stoi w miejscu. Wtem pojawia się tajemniczy list, który naprowadza komisarza na pewien trop. Czyżby Iks popełnił gdzieś błąd i doświadczony komisarz zdoła go schwycić?

Niesamowicie obrzydliwa, wciągająca w okrutny świat i pozostawiająca chaos w umyśle lektura! Ona nie dosyć, że szarpała nerwy, to jeszcze wprawiała w osłupienie… bo jak można stworzyć takiego potwora? Tu należą się brawa autorowi, który myślę, że każdego z nas wodził za nos. Na uznanie zasługują kreacje wszystkich bohaterów, jak i samo prowadzenie narracji. Jednak najlepsze były zakończenia rozdziałów, które kończyły się w bardzo zwrotnych momentach i zostawiały nas z niedosytem. Strzępki informacji jakie dostawaliśmy tylko wzmagały nasz apatyt na kontynuację lektury. I chociaż osobiście wole dłuższe rozdziały w tym przypadku zupełnie mi nie przeszkadzało, że miały zaledwie po 3-5 stron. Dzięki temu książkę czytało się wyjątkowo szybko… a szkoda , bo to była niesamowita jazda bez trzymanki.

Polecam fanom gatunku. Jednak z drugiej strony przestrzegam przed makabrycznymi opisami, które są raczej dla czytelników o mocnych nerwach. Książka wbija w fotel, momentami przeraża i miesza w głowie. Nie czytałam jeszcze tak wciągającej serii. Dodam jeszcze, że zakończenie jest wstrząsające. Niby chce się poznać dalsze losy komisarza… ale z drugiej strony chyba jednak tak musiało być?! Sprawdźcie sami.

9/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję 


Obserwatorzy

Google+ Followers