piątek, 4 sierpnia 2017

TINKA o „Tysiąc pocałunków” Tillie Cole

Nie będę Was oszukiwać, że bardzo zaintrygował mnie opis tej książki:


Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…
Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.


Musiałam ją przeczytać. Już nawet nie ze względu na to, że uwielbiam Young Adult… ale na opisaną  historie, która wołała bym ją poznała i przeżyła.

Nie wiem od czego zacząć. Przytłoczyło mnie tyle emocji i mam tak ściśnięte gardło, że musiałam ochłonąć przez noc by powiedzieć Wam, że ta książka jest po prostu CUDOWNA, PRZEPIĘKNA, WYBITNA! Smutna i pełna życia za razem.

Bohaterowie poznają się w bardzo młodym wieku, już od tego momentu czujemy, że to będzie naprawdę wspaniała przygoda. „Poppy i Rune, przyjaciele po wsze czasy”. Od tej chwili są nierozłączni.

Historia wspaniała od początku do końca. Mimo nastoletniego wieku bohaterów i mimo przeciwności losu, miłość tej dwójki jest bardzo głęboka i dojrzała. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić ogromu uczuć jakie do siebie żywią. Dlatego uwierzcie mi, ta lektura powali was na kolana. Podniesiecie się i będziecie myśleli, że już jest ok., a ta historia ponownie was zmiażdży intensywnymi emocjami… przygotujcie się również na to, że jest bardzo wzruszająca (dla tych, którzy czasem wchodzą całym sercem w historię proponuję zaopatrzyć się pudełko z chusteczkami;))

Moje pocałunki należą wyłącznie do ciebie. Nikt z wyjątkiem ciebie nigdy nie zdobędzie tych ust.”

Niesamowita bliskość Poppy i Runa, sprawia, że zaczynasz się zastanawiać, czy miłość może być tak niezwyciężona? Uwielbiałam, gdy Rune zwracał się pieszczotliwie do swojej ukochanej „Poppymin”. To było tak osobiste i przejmujące za każdym razem, że łzy same pojawiały się znikąd. Muszę też wspomnieć o wiśniowym sadzie, sami zrozumiecie czemu, gdy do tego dojdziecie. To jest tak piękne i osobliwe miejsce, że wyobraźnia wręcz eksploduje feerią barw i zapachów. To, tak jakbyśmy tam naprawdę byli i uczestniczyli w tych wydarzeniach. Jakbyśmy czuli ten wiatr i nieuchronnie spadające płatki kwiatów… Autorka fantastycznie oddała moment tej chwili.

Może jesteśmy jak ten wiśniowy kwiat, Rune. Jak spadająca gwiazda. Może kochaliśmy za mocno, zbyt wcześnie. Może płonęliśmy tak jasno, że musimy zniknąć… Nasza miłość, która przyszła, by dać nam lekcje. By pokazać, jak naprawdę jesteśmy zdolni kochać.”

  ...ale nie będę się rozwodzić nad treścią, ponieważ każdy oceni ją wedle własnej skali wrażliwości. Mnie do głębi poruszyła i niejednokrotnie dławiła poprzez wstrzymywane łzy. Mimo emocji, które mogą się kojarzyć negatywnie, książka jest jak najbardziej pozytywna, ma swoje „drugie dno”, przesłanie, które was wzruszy i sprawi, że nie zapomnicie o słowach, które przeczytaliście w tej książce. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela przy sobie.

„W najtrudniejszych chwilach, gdy nie mogłam iść… niosłeś mnie.”

Książka o przyjaźni oraz głębokiej i nieśmiertelnej miłości. Gdy wejdziesz w jej świat, ona odciśnie się w Twoim sercu na długo. Gdy ją skończysz, będziesz potrzebować chwili żeby sobie wszystko poukładać i odetchnąć. Pozycja, którą bardzo polecam i układam na półce „ulubione”.


10/10





7 komentarzy:

  1. Już od dawna się przyglądam tej książce, ale szczerze, to boję się po nią sięgnąć. Wiem, że jest smutna, a ja boje sie smutnych historii, bo one we mnie zostają i później mam problem żeby się pozbierać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia zapada w pamięć i rozbija serce... ale koniec końców ma happy end :) nie dziwię Ci się... bo też się bałam takich pozycji. Natomiast te kilka perełek, do której również ta książka się zalicza, muszą złamać Ci serce byś je doceniła... jak miłość która odchodzi...i doceniasz ją po czasie....
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Zamówiłam w ciemno dla przyjaciółki na prezent. Ja się obawiam, że dla mnie będzie zbyt ckliwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny prezent! :)
      ... nie myląc ckliwości z niedojrzałym i mdłym zachowaniem powiedziałabym, że książka jest subtelna i uczuciowa... co nie zmienia faktu, że wiele w niej momentów wzruszenia :) Obawa potwierdzona ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Hmm, ogólnie fabuła cała dobra, wzruszyć się też wzruszyłam, ale mnie ksiązka aż tak nie zachwyciła. Oczekiwania miałam dużo i niestety trochę się rozczarowałam. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wspomniałam w recenzji, nie rozwodzę się nad treścią, bo każdy ma swój próg wrażliwości. Natomiast prawo do wypowiedzi na ten temat szanuje, więc dziekuję za opinię :)
    Czasem historie, które przeczytamy, w jakiś sposób potrafią nas obezwładnić... lub wpleść się w nasze życie... stąd emocje, które przeżywamy wraz z książką...
    Ah i oby rozczarowań było jak najmniej. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety tej książki nie mogę zmęczyć. Czytam i czytam i jestem już tak wynudzona, że nie mogę się doczekać końca. Niestety przez te 70%, które mam już za sobą nie było nic niezwykle przejmującego. Osobiście mam wrażenie, że bohaterzy na przemian gadają o śmierci, płaczą i rozpływają się nad sobą. Nic więcej w niej nie znalazłam. Oczywiście chce doczytać do końca (może coś mnie zaskoczy), ale na chwilę obecną jestem bardzo zawiedziona.
    W każdym razie to uwielbiam w książkach - każdy ma swoją opinię i każdy odbiera je inaczej:).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Google+ Followers