środa, 23 sierpnia 2017

TINKA o "Bez uczuć" Mia Sheridan

Zaraz, gdy pojawiła się wzmianka o kolejnej książce Mii Sheridan nie będę Was oszukiwać, ale postanowiłam w ciemno zamówić ją przed premierą. Wiedziałam, że będę z niecierpliwością krążyła wokół g-maila, który w końcu łaskawie poinformuje mnie o wysyłce…. W końcu nadszedł ten moment! Zapowiedź od wydawnictwa – jest! Spójrzcie na opis… ma wszystko, na co fan powieści tej autorki powinien czekać:



Nieszczęśliwa miłość do Lydii odebrała Broganowi wszystko. Ciężko zraniony staje się wyrachowany i skupia się na swoim biznesie i na zemście. Bo miłość wcale nie jest cierpliwa ani łaskawa.


Życie Lydii wyglądało kiedyś zupełnie inaczej – była bogata, bezpieczna i kochana. Teraz fortuna się od niej odwróciła. Rodzinna firma znalazła się na skraju bankructwa, lecz Lydia zrobi wszytko, by ją uratować. Gdy na jaw stopniowo wychodzą tajemnice jej bliskich, dziewczyna odkrywa, że niebezpieczeństwo może grozić także jej. Nie przypuszcza jednak, że największy cios padnie z najmniej spodziewanej strony...

Czy w sercach Lydii i Brogana na nowo zakwitnie miłość, chociaż wybrali życie bez uczuć?



Na wstępie wspomnę, że cała seria to zupełnie odrębne i niepołączone ze sobą powieści. Autorka za każdym razem wydając swoja powieść ma zupełnie inna historię do opowiedzenia swoim czytelnikom.

Już na początku książki zostajemy wciągnięci w historię, można by rzec, że społecznego mezaliansu – chodź nie dosłownie. W pewnym sensie. Młody Brogan Ramsey – biedny ogrodnik pracujący na dworze rodziny Edwarda de Hillivanda,  stara się utrzymać siostrę i ojca. Jest dumny i ciężko pracuje, by utrzymać w tajemnicy problemy rodzinne.  Wie, że nie zasługuje na uwagę pięknej i inteligentnej panienki, która jest córką właściciela posesji. Natomiast Lydia, bogata i rozpieszczona uwielbia bawić się uczuciami. Ona również nie pozostaje obojętna na wygląd i umiejętności młodego chłopaka. Na każdym kroku próbuje z nim flirtować. Wie, że nie powinna, a jednak zabiega o jego uwagę. Już wtedy, rodzi się między nimi ogromna fascynacja. Niestety  pojawia się osoba, która za wszelką cenę to szybko i definitywnie zakończy. A gdy w to wszystko wplątana zostaje  intryga, to zdarzenia, które nastąpią później, napiętnują bohaterów na długie lata.


Zacznę od tego, że bardzo mi się podobała ta część. Uważam, że książka nie jest najlepszą pozycją Pani Mii. Bo porównując ją do poprzednich części, wypada słabiej… ale to nadaj ona i nadal potrafi obudzić w czytelniku głębokie emocje.

„Bez uczuć” to historia o perfidnie zaplanowanej zemście. 
O upokorzeniu. 
O walce z przebaczeniem… i odkupieniu.


Brogan Ramsey dla nas pozostaje bardzo długo tajemnicą. Skrywa wszystkie demony bardzo głęboko zakopane w swojej duszy. Czuje wstyd. Każda zła decyzja, którą podjął pogłębiała jego rozpacz i nienawiść do samego siebie. Rodzi się w nim człowiek, który za wszelką cenę pragnie zemsty. Uknuł plan, który miał uderzyć w najbardziej znienawidzoną osobę. Tą którą upokorzyła go i zostawiła bez nadziei. Ale wtedy na jego drodze staje Lydia. A widok jej, po tylu latach życia w żalu burzy powoli mury, które wnosił latami. Musi przemyśleć wszystko raz jeszcze. Nie jest w stanie dopuścić myśli, że mógłby to wszystko stracić. 


Lydia de Hillivand. Musze przyznać, że autorka bardzo umiejętnie przedstawiła obraz przemiany jaką przeszła bohaterka. Ze słodkiej nastolatki, która nie miała żadnych obowiązków - do kobiety, która wszelkimi sposobami próbowała utrzymać się przy dawnym statusie społecznym. Podobała mi się jej zdeterminowana postawa. Hardy duch i zaciętość mimo upokorzenia. Potrafiła zdrowo ocenić swoją sytuację, nie grała – przy czym zachowywała pokłady swojej dobroci i empatii. Niestety mimo rozsądku nie domyśliła się, że grozi jej wielkie niebezpieczeństwo.




Tajemnice zawsze tworzą niedopowiedzenia. A one zawsze rodzą konflikty, które często kończą się bez wyjaśnienia. Tak samo stało się w przypadku bohaterów.

Dalsze losy bohaterów pokazują jak Brogan próbuje złamać piękną Lydię, ale mięknie w jej ciepłych słowach... i spojrzeniach, które skrywają dawną miłość. Żal, który w sobie ukrywał łamie nam serce, a emocje które towarzyszą jego opowieści o przeszłości smucą i dają do myślenia. Nie potrafiłam się oderwać od książki, tak bardzo chciałam, by mógł odzyskać ten kawałek serca, który stracił wiele lat temu. Dobro i chęć pomocy jaka się w nim znajduje, istniała od zawsze. Była głęboko zakorzeniona i rosła wraz z nim. Mimo tego, że często upadał i wplątał się w dziwne układy... pozostał szlachetnym człowiekiem. 
Lydia, mimo żalu i smutku jaki w sobie ukrywała, ma w sobie światło, za którym tak bardzo tęsknił Brogan. Jest dla niego nadzieją na odkupienie. Potrzebuje jej miłości, bliskości i utwierdzenia w przekonaniu, że mimo demonów tuż za rogiem może się jeszcze udać... niestety los bywa przewrotny.




Historia Lydii i Brogana w piękny sposób pokazuje jaką siłą jest przebaczenie. Wraz z nim odkupienie i szczęście, które mimo przeciwności losu możemy odnaleźć, jeżeli tylko wybaczymy. Sobie. Innym. Bliższym i dalszym.  

Nie jestem w stanie zgodzić się z niektórymi niskimi ocenami powieści, na które trafiłam w sieci. W książce "Bez uczuć" autorka przedstawia nam bardzo dojrzałych bohaterów, których historia sprawia nam ból, smutek i żal na los jaki został im zgotowany. Ma również momenty, które nas bawią i rozczulają. Książka posiadaja swoją głębię, którą jesteśmy w stanie poczuć. Nie twierdzę, że powala... ale utrzymuje bardzo dobry poziom i niejeden z nas może odnajdzie w tej historii małą cząstkę siebie. Niesprawiedliwym było by ocenienie autorki poniżej pewnych kryteriów, bo zawsze stawia sobie wysoko poprzeczkę. Dlatego uważam, że jest to powieść do kolekcji, którą każdy fan Mii powinien mieć na półce. Polecam i życzę naprawdę miłej lektury!


7/10

piątek, 18 sierpnia 2017

Konkurs "Manwhore +1" i Fobos"


Witam Kochani,


Mam dla Was wyniki konkursu :) 


Odpowiedzią było oczywiście Lubimy Czytać - swoją drogą świetny portal dla wszystkich książkoholików ;) Mam nadzieję, że Wam też się uda (jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście) spotkać bratnią duszę na tym portalu... tam można poznać prawdziwych przyjaciół!


Przypomnę tylko, że do wygrania były książki: 




"Manwhore +1" 

 wygrywa : Jagoda G

"Fobos" 

 wygrywa: Karolina M

Gratulacje dla zwycięzców :) 

Adresy pod które powinny zostać wysłane książki proszę wysłać na maila: kasik13111@wp.pl

Miłego i zaczytanego weekendu! :) 

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Kasik o "Przyszłość ma twoje imię" Elżbieta Rodzeń

Są autorzy, którzy są po prostu moi i jak tylko pojawia się nowa książka na rynku -  muszę przeczytać. Zwykle są to zagraniczni pisarze - Colleen Hoover, Mia Sheridan, Tillie Cole....
Od jakiegoś czasu mam też polską specjalistkę od New Adult - Elżbietę Rodzeń.

Gy dojrzałam zapowiedz "Przyszłość ma twoje imię" - wiedziałam, że ją przeczytam.
Poza tym, że cenię autorkę, gdyż skradła mi serce poprzednimi swoimi powieściami -  to patrząc obiektywnie - zakochałam się w okładce. Możecie wypominać mi, że okładka ma dla mnie znaczenie, ale uwierzcie mi - ci co mówią, że nie ma - kłamią. Okładka tworzy pierwszy bodziec sprawiający, że sięgamy po książkę - tak jest i muszę przyznać, że ta okładka jest po prostu hipnotyzująca. Opis książki to tak naprawdę kwintesencja New Adult.
Zagrało mi w niej  absolutnie wszystko, ale czy obroniła się treścią???



Autorka powieść opiera na Blance i jej tragicznej przeszłości. Dziewczyna przeżyła  traumę, która teraz rzutuje na całym jej życiu. Mimo, iż walczy o siebie i swoje życie  nie jest w stanie zapanować nad lękami, które tkwią w niej głęboko i są odruchem bezwarunkowym. dziewczyna, żyje, ale nie jest to pełnia życia. Ma ograniczenia z których zdaje sobie sprawę
i pogodziła się z nimi. Porusza się balansując pomiędzy nimii stara się być dla innych jak najbardziej "zwykła".

Chce zakosztować normalności  - przeprowadza się do mieszkania swojej kuzynki i zaczyna studia. Chce być niezależna i sama dawać sobie radę ze wszystkim. Chce zamknąć pewien rozdział w swoim życiu i ma być to sposób na samoleczenie. Nie umie jednak korzystać z życia w pełni. Psychika ją mocno ogranicza. Poznaje wówczas Mateusza - swojego sąsiada - również studenta i jak się później okazuje również kierownika w kawiarni w której podjęła pracę.

Mateusz to młody i zdolny człowiek. Nie miał łatwego życia- również przeżył wiele, 
a wszystko co co ma i co zdobył zawdzięcza sobie - swojemu uporowi, ciężkiej pracy 
i determinacji. Dzięki przeżyciom z lat nastoletnich jest pełen pokory i samodyscypliny. 
Wie co chce osiągnąć i wie jak to zrobić. Jakie jest wiec jest ich zdziwienie gdy los stawia ich na swojej drodze. Co połączy tech dwoje i czy ich przeszłość będzie rzutować na ich teraźniejszość i przyszłość? Czy przeznaczenie wystarczy?

Zapraszam do lektury - a uwierzcie mi warto. 

To co znalazłam w środku utwierdziło mnie w przekonaniu, że autorka jest mistrzynią w tym stylu. Tworzy ona bowiem świat, w którym każdy z nas się odnajdzie, każdy może się z nim utożsamiać. 
To realia, które możemy przenieść do swojego życia. Nie znajdziecie tu wydumanej
i nierealnej historii. To ogromny plus, że jest tak namacalna, a bohaterowie tak pełnokrwiści. 


Nie jest to ckliwy romans - owszem znajdziecie tu pierwszą miłość, ale ja uważam, że to powieść o dojrzewaniu i pokonywaniu własnych ograniczeń. To historia o przemianach 
i leczeniu. Autorka genialnie pokazuje jak popłaca ciężka praca i zaciętość, jak należy walczyć o siebie i marzenia, ale też jak przewrotne jest życie.


"Pamiętaj o tym, co najważniejsze.
Zacznij od nowa.
              Twoja przyszłość jest biała jak śnieg."


Znajdziecie tu ogrom mądrości życiowych, nadziei i nie myślcie sobie że to książka dla młodych. Ta powieść nie ma ograniczeń wiekowych, a  co zwraca jeszcze uwagę? 
Tło powieści - mocno rozbudowane nadające głębi i wyrazu wydarzeniom i bohaterom pierwszoplanowym. Bo cóż mogą i cóż by znaczyli bez rodziny i przyjaciół? Całość uczy różne pokolenia. Ta książka nie ma metryczki - jest idealna dla każdego.


Książka jest mocno przemyślana i bardzo złożona, ale zastosowany język jest prosty. Efekt? Otrzymaliśmy  powieść bez zbędnego nadęcia - przejmującą i chwytającą za serce, ale bez bufonady. Taki zabieg znów pozwala trafić w serca każdego z nas.

Co do minusów. Mam tylko jeden - Uważam, że pierwsza część książki jest za długa. Zbyt szczegółowo zagłębiamy się w codzienne życie bohaterów. Na początku bardzo mi się to podobało. Detale, drobiazgi, powolnie rodząca się miłość. Niestety autorka przeciągnęła strunę i to co z początku cieszyło z biegiem stron stało się uciążliwe i nudziło. Było za bardzo rozwleczone.  Mówię celowo o pierwszej części, choć żaden podział nie istnieje. Ale Ci co czytali bądź przeczytają będą widzieć różnice. Nie chcę Wam spoilerować, więc tylko powiem - MUSICIE SIĘ PRZEKONAĆ SAMI ☺ 


Książka jest cudna, piękna, pełna magi pierwszej miłości, ale też ma drugie oblicze - pełne cierpienia losy bohaterów chwytają serce czytelnika, miażdżą, zaskakują i nic nie jest w niej pewne, stałe. To niezwykła książka, która powinien mieć każdy na swojej półce. Czytajcie bo warto.




"On jest słońcem, wokół którego kręci się mój świat. 
Jeśli ktoś mi go odbierze, znów zostanę w ciemnościach."



9/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu 










środa, 9 sierpnia 2017

Konkurs, Konkurs....

Kochani, tak jak Wam obiecałyśmy, tak słowa dotrzymujemy ☺

Aby uczcić pojawienie się "szalejącej wśród recenzji" Tinki ogłaszamy konkurs.

W puli nagród znajdziecie:




Manwhore +1 ( egzemplarz recenzencki)

Fobos ( egzemplarz pełnowartościowy)

Co należy zrobić?

Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Gdzie i  jak  Kasik poznała Tinkę??

Odpowiedzi na pytanie wpisujecie w komentarzu pod postem - wraz z informacją, którą książkę wybieracie.

Losowania będą 2- w podziale na tytuły - oczywiście wezmą w nich udział tylko prawidłowe odpowiedzi ☺

Czas trwania konkursu: od 09.08.2017 roku do 15.08.2017r do godziny 23.59. 

Udział w konkursie może wziąć każdy kto posiada adres korespondencyjny w Polsce.

Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu.

Następnie w ciągu trzech dni zwycięzca ma za zadanie przesłać dane adresowe. 
W przeciwnym razie losowanie będzie ponowione.




POWODZENIA ☺

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kasik o "Nieosiągalna" Madeline Sheehan

Kochani dziś parę słów o dość mocno kontrowersyjnej książce, która jest elementem serii wzbudzającej mieszane uczucia wśród czytelników. To już trzeci tom!! Matko jak ten czas leci....

Zacznijmy jednak  od początku.

Miłość nie naprawia złamanych serc.
Miłość nie zmienia ludzi.

Tegen Matthews jest córką Dorothy Kelley, dziwki z klubu motocyklowego Hell’s Horsemen. Dorasta w twardym świecie harleyowców. Kiedy poznaje miłego, troskliwego chłopca, instynktownie lgnie do niego 
i ogrzewa się w cieple jego uczucia.

Cage West jest synem prezesa Hell’s Horsemen. 
Wysoki, jasnowłosy i o brązowych oczach, w miarę dorastania staje się coraz bardziej świadomy tego, jak wielkie wrażenie robi jego czarujący uśmiech 
i teksański akcent.

Jedno przypadkowe spotkanie na zawsze wiąże Tegen z Cage’em. 
Ich relacje stają się pełne żalu, nieporozumień 
i cierpienia. Zaciekle ze sobą walczą, ale jeszcze mocniej się kochają. Jak zakończy się opowieść o dziewczynie i chłopaku, którzy od zawsze byli sobie bliscy??

To nie jest klasyczna historia miłosna. To opowieść chaotyczna, bezlitosna i tragiczna. Opowieść o śmierci niewinnej miłości, utracie czystości i bólu zranionych serc. Historia rozpoczynająca się w dzieciństwie pewnej dziewczyny i chłopaka, sprawdzająca siłę 
ich miłości, raniąca, wyniszczająca i wiodąca ku zagładzie.


Och co za okładka - mroczna, tajemnicza, seksowna.... aż się prosi by czytać :).

Oczywiście ten tom jest kontynuacją swoich poprzedniczek i nie należy czytać go nie znając poprzednich części. Bohaterowie są inni owszem, ale tło, postaci, wątki przeplatają się 
z poprzednimi tomami i się po prostu zgubicie. Ta książka jak poprzedniczki trzyma poziom - poziom harleyowców. Nie oszukujmy się, że ta seria jest dla każdego, kto ma ochotę na erotyczny romans.... skłamałabym 
i wrzuciłabym  kogoś na minę. Otóż moi drodzy książka jest dla twardzielek, co nie boją
się wulgaryzmów, pieprznych, brudnych scen seksu, dramatu. Ta powieść ocieka wręcz brutalnością w zachowaniu bohaterów, a ich uczucie jest pełne pasji, ale też i nieokiełznanej dzikości. Sięgając po książki gdzie akcja dzieje się w klubie motocyklowym musicie brać takie rzeczy pod uwagę - to inny świat, świat gdzie słowo SUKA jest dla kobiety komplementem!!
Jeżeli sięgając po nią nie będziecie mieć tej świadomości rozczarujecie się.

Po raz kolejny autorka przedstawia nam akcję w dłuższej perspektywie.  
Pokazuje, że miłość, nie jest łatwa i szybka, a  życie pełne jest za to niespodzianek, błędów, niedomówień.
Całości nadaje pikanterii właśnie umiejscowienie w klubie motocyklowym - 
no cóż -mieszanka wybuchowa. To co ogromnie mi się podoba to bohaterowie drugoplanowi, 
z poprzednich tomów jak i z przyszłych. Akcja dzięki temu dosłownie płynie, a książkę czyta się szybko - na jednym wdechu.


Przyznam się, że 80% tej książki mnie po prostu zachwyciło. Było, mocno, ostro, nieprzyzwoicie. To było to co lubię i to czego potrzebowałam. Znam ten gatunek i wiem na co się piszę wybierając taką tematykę. Niestety pod sam koniec zabiegi autorki mnie denerwowały i sprawiały, że bohaterowie robi się po prostu głupi...

Całość oceniam na dobry +.  Lubię i potrzebuję od czasu do czasu wyrwać się z cukierkowych powieści i poharatać swoje serce i umysł piłą łańcuchową. Oczywiście tylko tak pozornie bo i tu chodzi przecież o miłość.... miłość, która zniewala.

Polecam fanom gatunku.

7/10




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu 



piątek, 4 sierpnia 2017

TINKA o „Tysiąc pocałunków” Tillie Cole

Nie będę Was oszukiwać, że bardzo zaintrygował mnie opis tej książki:


Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…
Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie. Chłopak i dziewczyna. Uczucie powstałe w jednej chwili, pielęgnowane później latami. Więź, której nie był w stanie zniszczyć ani czas, ani odległość. Która miała przetrwać już do końca. A przynajmniej tak zakładali.Kiedy siedemnastoletni Rune Kristiansen wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko zaprzyjaźnił się z Poppy Litchfield, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przyrzekła wiernie czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?Serce Rune’a zostało złamane, gdy dwa lata temu Poppy przestała się do niego odzywać. Jednak, gdy chłopakowi przyjdzie odkryć prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.


Musiałam ją przeczytać. Już nawet nie ze względu na to, że uwielbiam Young Adult… ale na opisaną  historie, która wołała bym ją poznała i przeżyła.

Nie wiem od czego zacząć. Przytłoczyło mnie tyle emocji i mam tak ściśnięte gardło, że musiałam ochłonąć przez noc by powiedzieć Wam, że ta książka jest po prostu CUDOWNA, PRZEPIĘKNA, WYBITNA! Smutna i pełna życia za razem.

Bohaterowie poznają się w bardzo młodym wieku, już od tego momentu czujemy, że to będzie naprawdę wspaniała przygoda. „Poppy i Rune, przyjaciele po wsze czasy”. Od tej chwili są nierozłączni.

Historia wspaniała od początku do końca. Mimo nastoletniego wieku bohaterów i mimo przeciwności losu, miłość tej dwójki jest bardzo głęboka i dojrzała. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić ogromu uczuć jakie do siebie żywią. Dlatego uwierzcie mi, ta lektura powali was na kolana. Podniesiecie się i będziecie myśleli, że już jest ok., a ta historia ponownie was zmiażdży intensywnymi emocjami… przygotujcie się również na to, że jest bardzo wzruszająca (dla tych, którzy czasem wchodzą całym sercem w historię proponuję zaopatrzyć się pudełko z chusteczkami;))

Moje pocałunki należą wyłącznie do ciebie. Nikt z wyjątkiem ciebie nigdy nie zdobędzie tych ust.”

Niesamowita bliskość Poppy i Runa, sprawia, że zaczynasz się zastanawiać, czy miłość może być tak niezwyciężona? Uwielbiałam, gdy Rune zwracał się pieszczotliwie do swojej ukochanej „Poppymin”. To było tak osobiste i przejmujące za każdym razem, że łzy same pojawiały się znikąd. Muszę też wspomnieć o wiśniowym sadzie, sami zrozumiecie czemu, gdy do tego dojdziecie. To jest tak piękne i osobliwe miejsce, że wyobraźnia wręcz eksploduje feerią barw i zapachów. To, tak jakbyśmy tam naprawdę byli i uczestniczyli w tych wydarzeniach. Jakbyśmy czuli ten wiatr i nieuchronnie spadające płatki kwiatów… Autorka fantastycznie oddała moment tej chwili.

Może jesteśmy jak ten wiśniowy kwiat, Rune. Jak spadająca gwiazda. Może kochaliśmy za mocno, zbyt wcześnie. Może płonęliśmy tak jasno, że musimy zniknąć… Nasza miłość, która przyszła, by dać nam lekcje. By pokazać, jak naprawdę jesteśmy zdolni kochać.”

  ...ale nie będę się rozwodzić nad treścią, ponieważ każdy oceni ją wedle własnej skali wrażliwości. Mnie do głębi poruszyła i niejednokrotnie dławiła poprzez wstrzymywane łzy. Mimo emocji, które mogą się kojarzyć negatywnie, książka jest jak najbardziej pozytywna, ma swoje „drugie dno”, przesłanie, które was wzruszy i sprawi, że nie zapomnicie o słowach, które przeczytaliście w tej książce. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela przy sobie.

„W najtrudniejszych chwilach, gdy nie mogłam iść… niosłeś mnie.”

Książka o przyjaźni oraz głębokiej i nieśmiertelnej miłości. Gdy wejdziesz w jej świat, ona odciśnie się w Twoim sercu na długo. Gdy ją skończysz, będziesz potrzebować chwili żeby sobie wszystko poukładać i odetchnąć. Pozycja, którą bardzo polecam i układam na półce „ulubione”.


10/10





Obserwatorzy

Google+ Followers