poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Cykl "Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas

Nigdy nie recenzowałam cykli - zawsze recenzuje sukcesywnie każdą książkę z danej serii - teraz jednak postanowiłam przelać swoje emocje i pokazać Wam co ze mną zrobiła Sarah J. Maas .




Za sobą mam 2 książki z cyklu "Dwór cierni i róż" i tak się szczęśliwie składa, że przeczytałam je jedna po drugiej, a nieszczęśliwie, że jestem przed trzecim tomem. 
Już teraz, na samym początku przyznam się Wam, że ta seria pobiła absolutnie wszystko co czytałam w tym gatunku!! Nie jestem w stanie się otrząsnąć, myśleć o niczym innym .... ale od początku.


O czym jest wiec Dwór??



Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.

Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.

Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?





Biorąc się za tą serię miałam w myślach "Piękną i Bestię" którą kocham całym sercem dlatego i tu miałam nadzieję na wielką miłość, która łamie i kruszy zło tego świata, a do tego zatopiona jest w świecie fantasy. Już od pierwszych stron wiedziałam, że wpadłam po uszy. Autorka posiada niezwykłe pióro i umiejętnie z niego korzysta. Już od pierwszych stron wciąga czytelnika do stworzonego przez nią świata, buduje, kreuje, porywa. 

Jak cudownie było odkrywać z Feyrą świat Prythianu tak barwnie nakreślony przez autorkę. Dzięki jej stylowi byłam tam..... nie, to ja byłam Feyrą. To sztuka i mistrzostwo kreślić fabułę tak by móc utożsamiać się z bohaterką, a jeszcze większą stworzyć świat by widzieć go
i czuć go całą sobą.  Sarah J. Maas ma ogromny talent, nieograniczoną wyobraźnię
i genialne pióro.  Nie mogłam się od niej oderwać, czytałam i czytałam szukając co chwilę rozwiązań w fabule. Składałam, węszyłam o co tam może chodzić. Kto jest kim, jakie ma intencje i jak to się skończy.... jak myślicie udało mi się? Oczywiście że nie. I tu kolejny pokłon dla autorki bo udało się mnie zaskoczyć. Rozbiła moje podejrzenia na drobny mak... a to był dopiero tom 1. 

Po jego dynamicznej końcówce od razu mogłam zasiąść do kolejnego. Uwierzcie mi to błogosławieństwo mieć od razu kolejny tom. Wówczas, czytając to opasłe tomisko podjęłam decyzję by recenzować te dwie książki na raz. Jeżeli "Dwór cierni i róż" był świetny to na "Dwór mgieł i furii" brakuje skali by ją ocenić. Genialna, wybitna! Kończąc ten tom widzimy ogrom pracy autorki, widzimy jak złożona i dopracowana jest ta historia. Coś co wydawało mi się pewniakiem w tomie pierwszym w drugim okazywało się tylko iluzją stworzoną na potrzeby czegoś większego, głębszego. Ta historia zmiotła mnie z powierzchni ziemi... jestem na kolanach i nie mogę, ba nie chcę się podnieść!!! Wiecie co dziś robiłam? Znów ją czytałam!! Znów weszłam w świat Prythianu by przeżywać przygody, być wśród bohaterów
i stworów. Być  w świecie, który mnie zachwycił.




A miłość? Tu mi brak słów. Kochani to co zdarzyło się w tej historii jest kwintesencją wszelkiego romantyzmu!! Miłość, która spotyka bohaterów jest wielka, potężna, niekończąca się i  nieprzejednana. Nie zna kompromisu, a to że czytamy fantasy zwrot "bratnie dusze" ma zupełnie inny wymiar. Autorka dusi nas emocjami rodzącego się uczucia, a robi to powoli, delikatnie, nieśpiesznie. Dawkuje nam uczucie by mogło eksplodować i rozrywać nasze serca. Tak, tak dostaniecie to wszystko czytając ta wyjątkową, magiczną i nietuzinkową historię.

Nie wiem co mam teraz czytać. Wiem , że cokolwiek bym teraz wzięła i tak jest skazane na porażkę. Nic nie będzie wystarczająco dobre, nic nie zachwyci tak jak Dwór, nic mnie nie porwie... mam książkowego kaca i marze by tą pustkę wypełnić kolejnym tomem, który już
( albo dopiero) jesienią tego roku.

Polecam Wam tą serię jako literaturę obowiązkową. Jeżeli kochacie fantasy, gdzie potęga miłości kruszy całe zło świata, gdzie intryga goni intrygę i nic nie jest pewne to ten cykl jest właśnie dla Was. 

Czytajcie bo to absolutne mistrzostwo.

Polecam

15/10

Za egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu 



piątek, 21 kwietnia 2017

Konkurs patronacki " Carpe Diem"

Kochani moi ☺

Jak wiecie mój blog objął patronatem tą wyjątkową książę, którą polecam Wam z całego serca.... więc dziś zabawmy się!!!!


Ogłaszam konkurs gdzie do wygrania są aż 2 książki "Carpe diem" !! 



Co należy zrobić??


Pierwsza powędruje do osoby, która ustrzeli licznik wejść na bloga - równo 30 000 
Print Screen)


Kolejna zostanie rozlosowana wśród osób zgłoszonych w komentarzu pod postem
( zgłaszacie się tylko i wyłącznie na blogu)


Czas trwania konkursu: od 21.04.2017 roku do 28.04.2017r do godziny 23.59. 

Udział w konkursie może wziąć każdy kto posiada adres korespondencyjny w Polsce.
Za wysyłkę nagrody odpowiada wydawnictwo.
Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu.

Następnie w ciągu trzech dni zwycięzca ma za zadanie przesłać dane adresowe. 
W przeciwnym razie losowanie będzie ponowione.




Obserwatorzy

Google+ Followers