poniedziałek, 27 lutego 2017

"Ogień, który ich spala" Brittainy C. Cherry

Musze się Wam do czegoś  przyznać..., a mianowicie do tego czym kierowałam się wybierając
tą książkę do recenzji. 
Stwierdziłam, że  na moim blogu jest za dużo pochlebnych recenzji. Ostatnio mam dużo szczęścia
i trafiają mi się naprawdę super pozycje i stwierdziłam, że trochę wieje nudą.... chciałam by było ostro :D
Tak padło na nową powieść Brittainy C. Cherry ponieważ poprzednie jej książki mnie nie zachwyciły 
i nie rozumiałam zachwytów innych czytelników. Pomyślałam sobie - tak to dobry kandydat ponieważ będzie jak zawsze.....mdło nijak i płasko - a jak było?? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Zacznijmy od notki od wydawcy:

Był sobie kiedyś chłopiec, którego pokochałam. 



Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, 
on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu 
z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku.

Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła 
się głęboko w nim. 

Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, 
ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo w poszukiwaniu życzenia, modlące się 
o lepsze jutro.
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek.
Był sobie chłopiec, którego pokochałam. 

I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może
i on mnie kocha.


W książkach tej autorki zwykle jest wszystko jak trzeba - opisy zachwycają, treść jest przyzwoita 
i często zachwyca cytatami - czego się więc czepiałam do tej pory?? Brakowało mi głębi, emocji.
Było poprawnie.... tak, tak dobrze czytacie "było" ponieważ " Ogień który ich spala", 

na który uknułam sobie plan po prostu mnie zachwycił.

To najlepsza powieść tej autorki. Czytając nie mogłam się od niej oderwać, a emocje których tak mi dotąd brakowało w twórczości tej autorki wypłynęły i mnie wręcz zalały.

Oczywiście na pierwszy plan wypchnięta jest miłość - ale niezwykła, zakazana i trochę przewidywalna - gdyż już od dawna nie wieżę w przyjaźń pomiędzy dziewczyną, 
a chłopakiem. Prędzej czy później któreś poczuje coś głębszego.... 
Nasi bohaterowie mają szczęście - mimo zakazów ich miłość rodzi się w tym samym czasie. 
Miłość zrodzona z przyjaźni. Znają się i kochają w sobie wszystko. To wielka i głęboka miłość. Autorka jednak nie zawiesza nas w romantycznym uniesieniu i dodaje powieści realizmu. 
Bohaterów dopada.... życie.

Problemy jakie ich napotykają sprawiają, ze książka z lukrowej landrynki staje się pełną emocji powieścią, która wzruszy niejedną z Was. Logan nie jest idealnym bohaterem - ma wady. 
Jest uzależniony, biedny, popada ze skrajności w skrajność  - można by było napisać, 
że jest skazany na porażkę, ale Alyssa widzi tylko jego dobrą stronę. 
Kocha go bezwarunkowo i jest wstanie dla niego ponieść najwyższą cenę. 
Wierzy w uczucie które ich łączy...

Na szczęście autorka dorzuca sporą dawkę postaci drugoplanowych - dzięki temu powieść zyskuje nowy wymiar. Czytelnik skupia się na  wątkach pobocznych, poznaje historie innych bohaterów, 
ale cały czas przeplatane są z głównym wątkiem. Dzięki temu widać   jak bardzo złożone jest życie, na jak wiele elementów się składa. To mozaikowa układanka, która pokazuje jak los pociąga za sznurki i nie wszystko od nas zależy. 
Czasami po prostu jest zły czas i złe miejsce.

Książka jest piękna, wyważona, mocna w przekazie. Nie jest to prosta historia, 

ale taka która wstrząsa czytelnikiem, pokazuje kruchość życia. Autorka zafundowała 
mi głębię i wielowymiarowość, której tak mi brakowało.

To wyjątkowa pozycja - którą gorąco Wam polecam.


8/10


2 komentarze:

  1. Ja mam trochę inne zdanie na temat tej książki. Dla mnie jest zbyt dramatyczna. Autorka poruszyła bardzo wiele problemów. Ja rozumiem, każdy lubi to co lubi, jednak poprzednia część mimo, że również były poruszane problemy jak strata ("Powietrze, którym oddycha") to bardziej mi przypadła do gustu. Autorka tu poszalała. Poniosła ją wyobraźnia i choć bardzo lubię głównych bohaterów to jednak to jak się zachował Logan... Wiem, że to nie cukierkowa miłość i takie są najlepsze, ale kwestia uzależnienia jest bardzo drastyczna. Ja musiałam długo przetrawiać w głowię tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że podstawa jest tu słowo dramatyzm.... dla mnie nie była dramatyczna - tylko idealna. Czytałam bardziej dramatyczne i brutalne książki i własnie tego szukam - czegoś co daje więcej emocji, wychodzi poza ramy, łamie tabu. Mam dość nijakich i cukierkowych powieści, gdzie miłość jest...łatwa. Chcę prawdziwego życia. Jego brutalności, nieprzewidywalności.
      Tak jak pisałam o jej poprzednich książkach - były nijakie. Odniosłam się tu też do "Powietrze, którym oddycha". Niby wszystko było jak trzeba, ale ja nie współczułam bohaterom, nie łamałam się razem z nimi, nie przeżywałam ich straty. Przeczytałam i odłożyłam. Teraz chcę by książki mną wstrząsały, bulwersowały, zaskakiwały :)
      Oczywiście od czasu do czasu mam ochotę na niezobowiązujący romans.... ale to w następnej recenzji :)

      Usuń

Obserwatorzy

Google+ Followers