poniedziałek, 8 sierpnia 2016

"I obiecuję ci miłość..." Marta W. Staniszewska

Stało się! W moje ręce wpadła najnowsza powieść Marty W. Staniszewskiej. Przyznam się,
że marzyłam by ją przeczytać, gdyż pewnego dnia mogłam zapoznać się z jedną scenę z tej powieści i tak się wyryła w mojej głowie, zaprzątała moje myśli.... a to tylko był malutki fragment....

Dziś ją skończyłam i powiem Wam, że macie, na co czekać :)


Książka to historia Izabelli. 26 letniej przykładnej, dobrej żony. Od dwóch lat Tomasz jest jej mężem i od dwóch lat rządzi jej światem. Dyktuje jej co ma robić, jak się ubrać jak wysłowić. Jest pępkiem jej świata. Ma być mu całkowicie oddana. 
Niestety Izabella jest wychowana wedle starych zasad. Poza tym, że ma nadzieję na zmianę 
w zachowaniu Tomasza, to jej moralny dekalog nie dopuszcza odejścia od męża – chyba że to on poważnie zawini, np.zdradą. Pełna kontrola to dla niej za mało, by zakończyć małżeństwo. Ma nadzieję, że to chwilowy kryzys. 
Jej związek z Tomaszem przed małżeństwem trwał siedem lat- siedem dobrych lat i to one dają jej nadzieję na lepsze jutro. Sytuacja się zmienia, gdy do jej życia wkracza Wincent. To jej dawna wielka miłość, a przyjaciel Tomasza. Kiedyś połączyło ich uczucie, które wyryło w jej sercu ślad, ale Wincent do tej pory jej unikał. Teraz ma się wszystko zmienić, gdyż razem z jej mężem otworzył w Warszawie klub i to niespodziewanie ona ma się zajmować, 
a Wincent ma ją wszystkiego nauczyć.






Jak potoczą się losy Izabeli i Wincenta? Czy ich miłość to już przeszłość? Czy Tomasz jest
naprawdę tak kryształowy i niewinny jak sadzi Izabela?? Zapraszam Was do lektury!!!


Z Twórczością Pani Marty miałam już styczność. Jej seria Nigdy bardzo mi się podobała,
ale "I obiecuję ci miłość..." skradła mój oddech, myśli i serce.
Dostałam w niej absolutnie wszystko to, czego chcę od książki – emocje, które dławią, wyrazistych bohaterów, zabawne dialogi, miłość, która rozrywa intensywnością gardło 
i gorące niczym samo piekło sceny erotyczne. Jestem zaskoczona, że ta historia tak mnie pochłonęła, bo temat jest trudny– Mamy tu trójkąt i, mimo że autorka uratowała moje romantyczne serce, nie oszczędziła mi kolejki górskiej związanej z wyborami bohaterów.
Nie jest zwykła i prosta jak drut historia. Bohaterowie są bardzo ludzcy, pełnokrwiści, a ich wybory przynoszą im konsekwencje. Autorka nie idealizuje im życia, wręcz przeciwnie zarzuca problemami dzięki temu każda z nas może się nimi utożsamiać. Wincet – na pierwszy rzut oka wspaniały
pełnokrwisty samiec, który tylko pozornie " włada światem" i jest " nieustraszony" ma swoje
własne demony, ale jak kocha to na zabój.
Całość mnie porwała, zachwyciła! Gdy ją czytałam, całkowicie wchłonęła mnie do swojego świata.

Nie mogłam się od niej oderwać!
Przeżywałam każda scenę, nie mogąc doczekać się co, będzie dalej... po prostu w niej utknęłam. To książka, którą jak zaczynasz to musisz ją skończyć ;) Przeczytanie jej zajęło mi jeden dzień -i był to cudowny dzień. To wspaniały, rozrywający serce romans, który fascynuje, ekscytuje i zajmuje myśli. To crème de la crème literatury dla kobiet!

Ogromnym plusem tej historii są bohaterowie drugoplanowi – Wspaniałe kreacje zapewniające czytelnikowi oddech od emocjonującej historii, jaka dzieje się na pierwszym planie. Magda – przyjaciółka Belli to jej zawdzięczamy głos rozsądku i genialne, zaciągane językiem francuskim dialogi. Coś czuję, że ma ona swoja historie do opowiedzenia....

Marta W. Staniszewska zrobiła ogromne postępy w pisaniu. Pamiętam pierwszy tom serii NigdyTo co dostałam tu, jest dowodem tego jak się rozwinęła, jak szybko się uczy i wyciąga wnioski z opinii innych.

Ta historia jest pełna, mocna, wyrazista. Dotyka wielu sfer życia – bulwersuje, wzrusza, daje nadzieje. 
Uczy, by walczyć o siebie, o swoje marzenia, o swoja tożsamość, a do tego dławi emocjami prawdziwej, wiecznej miłości.
Jestem pewna, ze wszystkie romantyczne dusze będą nią zachwycone – tak jak ja.

Gorąco polecam.

10/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce




6 komentarzy:

  1. A ja dziękuję że chciałaś ją przeczytać jako jedna z pierwszych! To było dopiero wyzwanie i stres :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem romantyczną duszą, książka już na moim Kindle, więc nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz ja czekam na wrażenia i recenzję :)

      Usuń
  3. Pozdrawiamy i życzymy samych przyjemnych chwil przy lekturze książki Pani Marty

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze bardzo mnie zachęciłaś! :) Musze zacząć czytać :)
    http://recenzjebrunetki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Google+ Followers