wtorek, 24 maja 2016

PRZEDPREMIEROWO "Calder Narodziny odwagi" Mia Sheridan

Przeczytałam w swoim życiu ogromne ilości książek.... Pamiętam, że gdy parę lat temu wracałam do swojej przygody z czytaniem prawie każda czytana  historia powodowała,
że piałam z zachwytu.

Co chwilę trafiała mi się książka, którą oceniałam  10/10

Wiecie co się dzieje teraz? Teraz jak ze świecą szukam i wybrzydzam. Ciężko mnie zachwycić.
Odnoszę wrażanie, że wszystko już było, mało co mnie zaskakuje, a historie wydają
się przewidywalne, że niekiedy po dwóch rozdziałach wiem co, jak, dlaczego....
Nie ma co kryć.... filtry mam takie, że czasami aż sama się na siebie złoszczę, że za bardzo analizuję, za szybko rozpracowuję....że czytanie nie cieszy jak kiedyś....

W moje ręce trafia Calder Narodziny odwagi. Za książką przemawia wiele – autorka, którą bardzo cenię, opis na okładce, który jest niczym świeża bryza, ale jednocześnie schematyczna miłość dwojga młodych.... Przyznam się, że miałam obawy od tych skrajności....Udało się?
Czy Calder wybił się poza przeciętność??




WSPANIAŁA, NIETUZINKOWA, FENOMENALNA

Specjalnie zaczęłam moją opinię w taki sposób by powiedzieć Wam, że nie zachwycam się byle czym... że teraz ciężko autorom, wydawnictwom zaspokoić coraz to większe oczekiwania, ale to co zrobiła Mia Sheridan.... Wow.







Ta książka to historia tytułowego Caldera. 
Młodego chłopaka – pięknego, silnego. Poznajemy go już w dzieciństwie dzięki retrospekcjom. Nie ma ich za wile i dosłownie już po dwóch rozdziałach zaczynamy właściwa historię. Calder zbliża się do osiemnastych  urodzin.
Jest szanowany i ważny w swojej społeczności. Kolejne bożyszcze nastolatek? Nic bardziej mylnego – nasz bohater mieszka w sekcie.

Jest robotnikiem, a dla swojego Proroka Hektora jest posłańcem wody. Cała społeczność dzieli się na Robotników, Członków rady i Proroka – Hektora, który jako przywódca rządzi całym społeczeństwem. Jest on dorosłym mężczyzną, który twierdzi, że mówią do niego bogowie.
To oni w wizjach zapowiedzieli wielką powódź, którą przetrwają tylko mieszkańcy Arkadii,
a nagrodą za ich poświęcenie będzie Elizjum. Oczywiście przepowiednia ma się spełnić dzięki Hektorowi i  jego wybrance EDEN. Ją również poznajemy w pierwszych rozdziałach jako dziecko – dziecko, około siedmioletnie, które samozwańczy prorok przywiózł sobie jako wybrankę. Bogowie przekazali mu, ze może ja pojąc za żonę dopiero w dniu jej osiemnastych  urodzin i razem udadzą się wraz z poddanymi do Raju....


Ale co może się zdarzyć przez te lata gdy nasi bohaterowie dorosną? Czy Calder pozostanie ślepy i głuchy na świat i będzie wierzył rodzicom? Skąd wzięła się Eden?
Co połączy tych dwoje?

Czy szczęśliwa miłość jest w tej historii możliwa?




Jestem wstrząśnięta – tak, myślę, że o dobre określenie. Uwierzcie mi to, że dostałam piękną, chwytającą za serce historie miłosną to tak naprawdę  właśnie tego oczekiwałam
po autorce.

Bulwersuje mnie tło tej historii. 

Sekta....

Nie jestem w stanie w swoim umyśle zrozumieć jak rozumny człowiek może godzić się na
to wszystko. I nie mówię tu o młodych bohaterach tej historii. Żyją tu od małego, nie znają innego życia, wierzą w to co wpajają im rodzice... są nieświadomi,  ale to co robią dorośli
to zupełnie inny temat. Widać gołym okiem niesprawiedliwość oraz niespójność
w postępowaniu Hektora, a oni nadal ślepo wierzą w niego i jego chore zasady, w jego księgi. Jest panem i władcą, a oni są niczym baranki, którymi włada.
To tło mnie zachwyca i bulwersuje jednocześnie, tym bardziej, gdy wiem, że na świecie są takie miejsca, są tacy ludzie i dzieje się taka krzywda. Są miejsca gdzie wiara zaślepia ludzi na to co oczywiste, właściwe, dobre. Niejednokrotnie chciałam rzucić książką, czy przekląć siarczyście, ale nie byłam w stanie przestać czytać, gdyż jest też druga strona medalu.....

Calder i Eden – piękna i jedyna w swoim rodzaju para – bardzo młodzi, niedoświadczeni, czyści.
Nie znają świata, nie znają zasad – wiedzą za to co czują i znają swoje serca. Mimo,
że wiedziałam,

że są sobie przeznaczeni to autorka długo rozwijała ten wątek. Skupiła się na pokazaniu nam tego co się wewnątrz dzieje – dzięki niej weszliśmy do tego chorego świata by czerpać pełnymi garściami.
Autorka pokazała nam zasady, wiarę, hierarchię, nauki....
Książka bulwersuje, oburza, ale daje nam tez piękno pierwszej miłości. Pierwszy dotyk, pierwszy pocałunek, motyle w brzuchu..... emocje rozrywały mi klatkę od wewnątrz. 
Czekałam i trzymałam kciuki za piękną, zakazaną miłość. Miłość, która nie miała prawa 
się narodzić.....

Przyznam się, że raczej stronie od książek gdzie bohaterowie pają po 18 lat. Ich problemy są dla mnie nijakie, a zachowanie dziecinne....Jeżeli macie podobnie, to pragnę Was

uspokoić -  tu wszystko  do siebie pasowało. Nic mnie nie odtrącało, rozumiałam bohaterów całą sobą i kibicowałam im. Przeżywałam każdą scenę, brakowało tchu gdy groziło
im niebezpieczeństwo, a ich pierwsze razy przezywałam jak swoje....

Autorka stworzyła genialny, mocny w przekazie wątek, wyrazistych bohaterów
i naszpikowała 
to wszystko emocjami. Nie podała na tego na srebrnej tacy – budowała napięcie i powoli odkrywała tą niezwykła i piękną historię. Chwyta za serce, bulwersuje, zaprząta wszystkie nasze myśli.


Wciąga, hipnotyzuje, zachwyca..... 

Na zakończenie przyznam się Wam do czegoś.... czytając prolog byłam zła - myślałam,
że znów 
za szybko rozgryzłam książkę, że Mia za dużo nam w nim zdradza – przekonałam się jednak, że to nieprawda... 

Tym samym udowodniła mi jak genialną i niepowtarzalną jest autorką. 

Dla mnie to mistrzostwo, które polecam Wam z czystym sumieniem.



10/10



                                       Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu 










9 komentarzy:

  1. :o WOW!! No no Kasiu, bardzo przekonująca opinia :) Wiedziałam, że Mia wpasuje się również w moją ulubioną autorkę... lektura obowiązkowa, perełka na półeczce :D zażyczę sobie od faceta w prezencie na imieniny :D hihi - w końcu książką to najlepszy prezent :) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - książka to najlepszy prezent.... ja już mam kolejne dwie na oku ☺
      Jestem przekonana, że Calder Cię nie rozczaruje.

      Usuń
  2. No no 10/10 nie pozostaje nic innego jak tylko przeczytać ten fenomen 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem na początku i póki co słabo mi się podoba, ale wierzę Twojej opinii i mam nadzieję, że będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nareszcie się doczekałam tej recenzji:)A warto było czekać;)
    Po rewelacyjnym Bez słów i bardzo dobrym Stingerze mam nadzieje, że zachwycę się tak samo jak Ty Calderem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś czekać, gdyż nie mogłam szybciej pokazać jej światu, ale ja ja przeczytałam ze 3 tygodnie temu i powiem Ci że nadal myślę o tej książce.... a to rzadkie :) moje serce już skradła na zawsze, teraz czekam na kontynuacje w Eden ☺

      Usuń
  5. O ja cie! Wiedziałam, że ta książka mnie zachwyci, ale nie wiedziałam, że będzie aż tak dobra! Wiałam się za nią zabrać dopiero jutro, ale w takim wypadku zaczynam ją czytać jeszcze dziś! Mam nadzieję, że podzielę Twoje zdanie!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Google+ Followers