piątek, 21 kwietnia 2017

Konkurs patronacki " Carpe Diem"

Kochani moi ☺

Jak wiecie mój blog objął patronatem tą wyjątkową książę, którą polecam Wam z całego serca.... więc dziś zabawmy się!!!!


Ogłaszam konkurs gdzie do wygrania są aż 2 książki "Carpe diem" !! 



Co należy zrobić??


Pierwsza powędruje do osoby, która ustrzeli licznik wejść na bloga - równo 30 000 
Print Screen)


Kolejna zostanie rozlosowana wśród osób zgłoszonych w komentarzu pod postem
( zgłaszacie się tylko i wyłącznie na blogu)


Czas trwania konkursu: od 21.04.2017 roku do 28.04.2017r do godziny 23.59. 

Udział w konkursie może wziąć każdy kto posiada adres korespondencyjny w Polsce.
Za wysyłkę nagrody odpowiada wydawnictwo.
Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu trzech dni od zakończenia konkursu.

Następnie w ciągu trzech dni zwycięzca ma za zadanie przesłać dane adresowe. 
W przeciwnym razie losowanie będzie ponowione.




czwartek, 30 marca 2017

"MMA Fighter. Walka" Vi Keeland

Oto mój powrót do korzeni! Taka pozycja musiała wręcz trafić w moje ręce. Ci co znają bloga dłużej i czytali mnie dużo, dużo wcześniej wiedzą, że właśnie mój blog skupiał się na takich tytułach - gorących, pieprznych, erotycznych... 

Zacznijmy od treści:






Spokojna Elle prowadzi nudne, ustatkowane życie. Dobrą pracą 
i gustownie urządzonym mieszkaniem wynagradza sobie monotonię życia. Facet, z którym spotyka się już nieco ponad dwa lata nie dostarcza jej żadnych wrażeń, ale tak jest bezpieczniej. Stateczniej. Gruby mur, który przez lata budowała wokół swego serca, pozostaje nienaruszony. 
I dobrze. Przeszłość kobiety jest wystarczającym dowodem na to, co może się wydarzyć, jeżeli straci się kontrolę.

Wszystko zmienia się w dniu, w którym seksowny zawodnik MMA wchodzi do biura Elle. Okazuje się, że wytatuowany, umięśniony fighter wniesie niemałe emocje do poukładanego życia pięknej prawniczki.




Ktoś może powiedzieć - banał, nijakość? Niestety takie powieści często są tak oceniane po samym opisie, a to wielka niesprawiedliwość. Strasznie denerwują mnie takie pobieżne oceny - ponieważ moi drodzy - po książkę sięgajmy świadomie - wtedy gdy jej potrzebujemy. Po tą sięgnęłam gdy byłam wypompowana emocjonalnie i chciałam złapać oddech. Mój wybór był przemyślany - chciałam się zrelaksować  i dostałam co chciałam.


Książka nie jest trudna w odbiorze, ale czytając ją byłam zaintrygowana jak ta znajomość się potoczy. Czyta się ją lekko, miło i przyjemnie - idealnie odstresowuje, pozawala zapomnieć o bożym świecie 
i żyje się  romansem dwojga ludzi sobie przeznaczonych. Owszem autorka buduje intrygi, 
a bohaterowie mają swoje tajemnice. Dzięki temu książka frapuje i ciekawi. 

Bohaterowie poznają się na swoich zakrętach życiowych - Elle trwa w związku bez przyszłości,
a Nico żyje przeszłością. Autorka pokazuje nam jak spotkanie właściwej, przeznaczonej nam osoby rozwiązuje wiele problemów, ale jednocześnie tak wiele komplikuje. Miałam czasami wrażenie, że bohaterowie są przekoloryzowani i zbyt doskonali. Dostaliśmy bohaterów jak z bajki Disneya, a nie z realnego życia.

Styl autorki  bardzo mi odpowiadał - nie jest wydmuchany i przekombinowany. Jest przystępny,
a przy tym umie wciągnąć i zaabsorbować czytelnika. 


Całość uznaję za udaną. Książka mimo przewidywalnego końca okazała się też sporym zaskoczeniem - bo zanim nastanie koniec odkryjecie tajemnice, staną na drodze bohaterów problemy. Ta książka idealnie potwierdza, że lekka powieść nie musi być nudna. 

Książkę polecam wszystkim, którzy pragną lekkiej i niezobowiązującej lektury, która umili wolny czas, zrelaksuje i rozgrzeje pieprznymi scenami miłosnych uniesień. 

6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu 





sobota, 25 marca 2017

Przedpremierowo "Carpe diem" Diane Rose

O tej pozycji wiedziałam dobre  pół roku przed jej wydaniem. Diana pochwaliła się wiadomością,
 że wydaje powieść, a ja była w szoku.... jak to - bloger wydaje książkę?? Do tej pory znałam ją jako
" koleżankę po fachu", a tu nagle zostałam poproszona o przeczytanie jej powieści i teraz stoję 
po przeciwnej stronie :)
Byłam lekko zaskoczona tematyką , gdyż wiem, że Diana kocha kryminały i thrillery a tu - New Adult 
z chorobą w tle..... czyli coś co  kocham miłością wieczną- emocje, emocje i jeszcze raz emocje.....

O czym jest "Carpe Diem"

Autorka w nasze ręce oddaje Rosaline - młodą pełną życia dziewczyną- na pierwszy rzut oka szczęśliwą. Przy dalszym poznaniu dowiadujemy się , że cierpi na nieuleczalną chorobę serca.  Jedyną szansą na jej przeżycie jest przeszczep, ale że mieszka w Polsce doskonale zdaje sobie sprawę z faktu jak kuleje tu transplantologia.  Odlicza dni do swojej śmierci.  Poznajemy ją w momencie gdy jej licznik pokazuje 600 dni.... Wydaje się być pogodzona z losem. Codziennie żyje chwilą, łapie je, cieszy się ulotnymi momentami życia . Hołduje zasadzie  "Carpe diem".  Jednak wszytko jest do czasu. 
Rose poznaje Daniela. Przypadkiem.  Jak to los lubi robić - w najmniej oczekiwanym momencie stawia na swojej drodze dwie pasujące do siebie dusze.  Dwie połówki jabłka, które.... nie mają czasu.

Początkowo Rose chce niezobowiązującego flirtu - ma to być kolejne do przeżycia doświadczenie - tak ważne dla młodej dziewczyny, która nie zaznała jeszcze zainteresowania mężczyzny... ale te dusze się znają, kochają i pragną. Czy Daniel pozna prawdę? Czy ich związek ma szansę? Ile potrwa? Czy Rose przeżyje? Zapraszam do lektury.


Kochani jestem świeżo po jej skończeniu i już wiem, że nie zapomnę o niej nigdy.Autorka idealnie trafiła w mój gust. Ta powieść wzbudza ogromne emocje i moje romantyczne serce było w siódmym niebie.



Miłość pokazana w tej powieści jest szybka. Rose i Daniel są sobie przeznaczeni. To miłość od pierwszego wejrzenia, naturalna - taka która dosłownie sama się dzieje.  Mimo tego pośpiechu Diana przedstawiła ją tak,  że  jej uwierzyłam.  Przeżywałam ją i drżałam o koniec tej historii....



Książka mnie zachwyciła nie tylko ze względu na miłosne uniesienia. 

Gdy tak ją analizuję widzę większy plan autorki. Nie chciała by książka była "tylko" romansem.

Ta powieść ma ogromne i przytłaczające przesłania.
Po pierwsze - osoby chore.  Cierpiący, którzy borykają się z wizją swojej śmierci.  Chciała zwrócić ich uwagę, chciała ich ukoić, pocieszyć, dać nadzieję. Ale i my ludzie obok - zdrowi - zatrzymajmy się, popatrzmy kto jest dokoła,  przestańmy widzieć czubek własnego nosa, przestańmy biec..... nic nie trwa wiecznie.
Kolejnym przesłaniem jest transplantologia.... och kuleje, kuleje... tu znów autorka mną wstrząsnęła. Jak niewiele potrzeba byśmy mogli uratować komuś życie, a jak mocno prawo ogranicza lekarzy... a wystarczy zwykła karteczka w portfelu.... Ludzie umierają, często przez  niedokończone sprawy innych.


Składając te wszystkie rzeczy w jedną książkę Diane Rose oddaje cztalnikom powieść, która wstrząsa, zmusza do zastanowienia się. Zwraca uwagę na problemy, które są obok nas, które być może nas nie dotyczą, ale nie oznacza że nie istnieją. Uświadamia nas jak kruche i ulotne jest życie, jak niewiele potrzeba by zostało po nas tylko wspomnienie i rozpacz bliskich.
Powieści lekkości dodaje miłość i wiara. Zarówno w Boga jak i lekarzy, los...
Czytając miałam nadzieję, ogromną nadzieje i szukałam jej absolutnie w każdym możliwym miejscu. 
W umyśle, sercu, duszy. Chciałam by się udało. Autorka sprawiła, ze pokochałam bohaterów, rozśmieszała mnie, uśpiła moja czujność by po chwili  sprowadzić na ziemie...


Oczywiście nie zdradzę Wam końca powieści, mogę jedynie powiedzieć, że gdybym spotkała dziś Diane Rose to bym ją udusiła za moje skołatane serce i zszargane nerwy.
Książa jest piękna, mocna i mądra, Zachwyciła mnie swoją złożonością.
Każda chwila, każdy bohater jest tu po coś. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Ta historia łamie czytelnika, ale daje też ogrom nadziei, że nie jesteśmy jedynie piaskiem, który ulatuje...
Poza tym, że mam czytelniczego kaca to jeszcze mam ogrom wspaniałych cytatów - zarówno tych autorki jak i innych autorów. Książka jest nimi naszpikowana i uwierzcie mi są tak prawdziwe, piękne
i okrutne...


Tą książę polecam każdemu jako obowiązkową. Nieważne jaki lubicie gatunek książek... przesłanie
"Carpe diem" Wami wstrząśnie, poruszy w zruszy do głębi.... zmieni Was.


Gorąco polecam



10/10 




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu







wtorek, 21 marca 2017

"Dręczyciel" Penelope Douglas

Kolejna książka w której zakochałam się po samej okładce... tak, tak wiem jak to brzmi, ale szukając informacji o tytule coraz bardziej przekonywałam się o ty, że muszę ja przeczytać. Zaintrygowała mnie, obiecując inność i powiew świeżości, a w nurcie Naw Adult o to już ciężko. O czym jest "Dręczyciel"?





Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. 
I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.
Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...




Ach co to były za emocje :) Książka zdała egzamin i okazała się jedną z lepszych w swoim gatunku. Ogromną tego zasługą są kreacje bohaterów. Tate to wręcz mistrzowska postać gdy przestaje być ofiarą. Stawia się, pyskuje, pokazuje pazur. Ta wielka przemiana spowodowana jest tym, że bohaterka dochodzi do ściany. Jared naciska na nią i robi takie rzeczy, że gorzej być nie może.
Cała sytuacja z dręczeniem Tate jest o tyle zaskakująca, że przed paroma laty byli sobie bardzo bliscy.... co tak zmieniło jego zachowanie? 


Książka jest  bardzo dobra nie tyle ze wzgląd na bohaterów, emocje, romantyzm. To kolejna pozycja, która poza oczywistym pokazuje nam czytelnikom drugie dno, przesłanie. Doskonale widzimy jakie skutki wywołuje plotka. Jak niszczy ona życie, jak gnębi 
i ogranicza, ile cierpień powoduje, tłamsi i niszczy.  Z książki płynie wielka nauka 
i powinniśmy z niej skorzystać.

Ogromnym plusem książki są emocje. W genialny wręcz sposób autorka pokazuje łamanie bohatera. To jak zmienia się, jak ewoluuje, jak radzi sobie z uczuciem. Gwarantuję, że emocje Was zaleją.

Moim zdaniem minusem powieści jest powód dla którego Jared stał się oprawcą. Jestem w stanie zrozumieć jego cierpienie, ale moim zdaniem przerzucenie tego na Tate było po prostu głupie
i niewystarczające. Mógł inaczej się zachować.... no ale cóż - mogę to zrzucić na barki młodości :) 

Mimo, tego małego minusu polecam Wam "Dreczyciela". To godna uwagi książka, przy której miło spędzicie czas. Zdecydowanie warto mieć ja w swojej biblioteczce. 


8/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu








Obserwatorzy

Google+ Followers